Limeryki Mariusza Parlickiego

Limeryki niegrzeczne
jeziorne i rzeczne

 

Na Mamry


Pewien łotr, co Toyotę miał Camry.
Wyszedł z mamra i ruszył na Mamry.
Bowiem każdy po mamrze
Zwykle wyrusza tamże,
Bo limeryk domaga się klamry.

 


Na Wkrze


Zimą wędkarz szalony na Wkrze
Krzesze skry, by lód spalić na krze.
Wrona kracze:  - kra kra,
W krocze parzy ją skra,
A lód na Wkry krze prawie że wrze.

 

 

Nad Biebrzą


Guwernantkę, gdy poszła nad Biebrzę,
Dopadł hrabia…, o względy jej żebrze.
Wpierw się wzdryga dziewica
Potem płoni swe lica,
Po czym rzecze:  - już nie żebrz i jebże.

 

 

Nad brzegiem Baryczy


Jest rusałka nad brzegiem Baryczy,
Co wręcz kwiczy, gdy elf ją zaliczy,
Bo ten elf mały
To doskonały
W owej dziczy dawca słodyczy.

 


Nad brzegiem Białuchy


Chłop bezuchy nad brzegiem Białuchy
Siedzi żaląc się, jaki jest głuchy.
Ale Białucha
Chłopa nie słucha,
Takie właśnie dochodzą mnie słuchy.

 


Nad brzegiem Drzewiczki


Poszła dziewczyna nad brzeg Drzewiczki,
By obmyć z kurzu swoje trzewiczki.
Gdy się schylila,
Cnotę straciła,
Więc dziś nosi ciut dłuższe spódniczki.

 


Nad brzegiem Motławy


Trzej panowie nad brzegiem Motławy
W swoje ręce chwycili swe sprawy.
Gdy ktoś spyta mnie jakie
To jest strasznym łajdakiem,
Lub interes ma jakiś szmatławy.

 

 

Nad brzegiem Pisi


Schodzą się w Kaskach nad brzegiem Pisi
Panowie skromni, nieśmiali, cisi
Co robią? Zdaje mi się
Ogórki wkładają w Pisię
Bo w tej Pisi najlepiej się kisi.

 


Nad brzegiem Wierzycy


Zbigniew z Gniewa nad brzegiem Wierzycy
Śpiewa cieniej niż jacyś słowicy,
Bo mu dzisiaj junacy -
Dzielni, bo z hufca pracy,
Dali łomot gdzieś w ciemnej ulicy.

 


Nad Brzuśnią


Drzewiczanka chodziła nad Brzuśnię,
Bo lubiła, jak woda ją muśnie,
A w Brzuśni żyła
Też ryba piła,
Więc musnęła ją bardziej fikuśnie.

 

 

Nad Bzurą


Pan Bożydar dziś zasiadł nad Bzurą
Z miną bardziej, niż zwykle, ponurą,
Bo już od trzech tygodni
Dobrze wie, że zapłodnił
Którąś pannę, lecz nie wie wciąż którą.

 


Nad Drwęcą


Poszła młoda Jagoda nad Drwęce
Stracić swoje dziewictwo dziewczęce,
A że jest zwinna
Panna niewinna,
To w ruch poszły i nogi i ręce.

 


Nad Dźwiną


Dziwowała się Józia nad Dźwiną
Męskim członkom i żeńskim waginom
I wciąż myślała,
Że, gdy da ciała,
To jej te dziwowania przeminą.

 


Nad Irtyszem


Pewna Masza nad brzegiem Irtyszu
O Adamie wciąż marzy – Małyszu,
Że na nią wskoczy.
Patrząc w jej oczy
Widzę,  pali zbyt dużo haszyszu.

 


Nad Kaczą


Pewien wędkarz kij moczył raz w Kaczy,
Licząc na to, że coś się zahaczy.
Lecz kij miał młody szczawik
Mniejszy niżeli spławik.
Obraz nędzy to był i rozpaczy.

 

 

Nad Ledą i nad Prypecią


Tym, co życie swe wiodą przy Ledzie
Już od dawna wspaniale się wiedzie.
Tym znad Prypeci
Też jakoś leci,
Czyli żyją byle jak, bo w biedzie.

 


Nad Nidą


Pewien zając wraz z nutrią nad Nidą
Łączy się, ale z wielką ohydą.
Gdy się krzyżuje
Z nutrią, to czuje,
Że początek da strasznym hybrydom.

 


Nad Nysą


W miejscu, w którym swe źródło ma Nysa,
Zając kitę pożyczył od lisa.
Wesół do żony kica,
Ale jej nie zachwyca
Bo ta kita zupełnie mu zwisa.

 


Nad Omem


Kola głowi się wielce nad Omem
Jak z ułomka stać wreszcie się łomem,
Lecz że synapsy
Zeszły mu na psy,
To nie skończy się żadnym przełomem.

 

 

Nad Radomką


Lubieżny Radek siadł nad Radomką
I młodą żabkę wydmuchał słomką
Lecz chodzą słuchy
Że i dziewuchy
Też wydmuchał w coś pod podomką.

 


Nad Rio Grande


Pewien Dymitr w dorzeczu Rio Grande
Upił brandy cycatą Amandę,
Bo choć był Dymitr komunistą,
To bardzo chętnie by dziś wcisnął
W tę Amandę swą propagandę.

 


Nad Sanem


Kiedy Sara jest sama nad Sanem,
O kolanko ociera kolanem,
A gdy kompana
Ma, to kolana
Jeszcze mocniej są ocierane.

 


Nad Słupią


Ten kto oczy swe skupi na Słupi
Głupim staje się, choć nie jest głupi
Wiem, że wielu ta Słupia
Wartkim nurtem osłupia
A jak wpadną w nią, nawet im włupi.

 

 

Nad Tałtami


Poszła Florcia z Marianem nad Tałty
I spytała: „czyś babę już miał ty?”.
Marian, że burak
Jest i ponurak,
To jej spytał, czy liczą się gwałty.

 


Nad Tuszymką


Szymek Grażynkę wziął nad Tuszymkę,
By się pochwalić  swoim „olbrzymkiem”.
Aż tu nagle Grażyna
Ciach „olbrzymka” ucina
I zabiera do domu na szynkę.

 


Nad Ujem


Siedzi sobie Władimir nad Ujem
Duma, co dziś do niego ja czuję.
Uj to jest Uj
A on… - a fuj!,
Coś mi Z Ujem się kiepsko rymuje.

 


Nad Ulele


Wczoraj Ulę nad rzekę Uele
Zwiodły z drogi dwa piękne daniele.
No a dzisiaj tej Uli
Ci zazdrośni w twarz pluli
A ksiądz palcem ją wytknął w kościele.

 

 

Nad Wartą


Irek żonę swą spotkał nad Wartą,
Pierwszą, drugą, i trzecią, i czwartą.
Czy którąś jeszcze?
Nie wiem, lecz wieszczę,
Że to będzie wciąż kwestią otwartą.

 


Nad Wisłą w Solcu


Fryc, który mieszka nad Wisłą, w Solcu,
Czuje, że mocy mało ma w bolcu
I choć je smalec,
Bolec - padalec
Ciągle wije się mu po podworcu.

 


Przy Drwęcy


Pewien badacz erekcji przy Drwęcy
Sprawdzał jak to z nią jest u zajęcy.
Szarak mu jeden dał lekcję,
Bo nieprzerwaną erekcję
Ma od pięciu, bądź sześciu miesięcy.

 


Przy Oce


Pewien turkuć podjadek przy Oce,
Bez pardonu wgryzł w zadek się sroce
A więc jak długa Oka,
Darła dziób biedna sroka:
- Dajże spokój, bo cała się pocę.

 

Przy Prośnie


Impotentów jest mrowie przy Prośnie
Zwłaszcza wiosnę, bo wtedy tam rośnie:
Listek cienki, źdźbło małe,
Drzewko całe skarlałe
Czyli to, co wygląda żałośnie.

 


Przy Tybrze


Jedna wydra na drugą przy Tybrze,
Nieraz wydrze się, że coś jej wydrze
Bo te znad Tybru wydry
Podłe są niczym hydry,
Czytać więc o nich chcę na klepsydrze.

 


Przy Wieprzy


Pewien cietrzew, co żyje przy Wieprzy
Zacietrzewia się strasznie, gdy pieprzy.
Choć bolą trzewia
Żonę cietrzewia
Wszystkim gada: - mój mąż jest najlepszy.

 


W Łodzi nad Nerem


Szwaczkę Lolę raz w Łodzi nad Nerem
Spotkał Hans Klos z Hermanem Brunerem
Widzę Lola ma anse
Chyba nie chce być z Hansem
Bruner uwiódł ją lepszym bajerem.

 

 

W Ożennej nad Ryjakiem


Pewna baba w Ożennej nad Ryjak
Ciągnie chłopa, bo straszny to pijak
I krzyczy: - ryj
Włoż tam i pij.
- Jak to, tak? – pyta chłop, - Ano, nijak!

 


W Rudawie


Rudowłosy Romuald w Rudawie
Kij zamoczył… i było po sprawie
To widząc Rywka,
Nie kryła zdziwka
I stwierdziła: - ja tak się nie bawię.

DO GÓRY

poeta i satyryk Mariusz Parlicki

Dziękuję
za odwiedziny

:-)

Mariusz  Parlicki

oficjalna strona poety

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2018

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2018

www.parlicki.pl

poeta Mariusz Parlicki